niedziela, 22 listopada 2015

Rozdział 14

*Vivian*
Kiedy po kilkunastu minutach bezczynnego leżenia wtuleni w siebie nawzajem opanowywaliśmy oddechy, w końcu nadszedł ten moment.
- Podobam ci się? - zapytał, przewracając się na bok i patrząc mi w oczy.
- Zayn...
- Nie, albo powiesz "tak", albo "nie". - nie wiedziałam, jak się wymigać.
- No...
- No? - ugh, ten człowiek jest niemożliwy.
- Tak...
Na jego twarzy pojawił się uśmiech wykazujący zadowolenie moją odpowiedzią. Też mi powód do dumy.
- Nic z tego.
Odwróciłam się plecami do niego, by ukryć naburmuszony wyraz twarzy. Nie wiem, co sobie myślałam, ale skoro już dwa razy się z sobą przespaliśmy...
- Jesteś głupia. - no nie, kurwa. Co? Przychodzi żeby znów to ze mną zrobić, a teraz twierdzi, że jestem głupia?
- Możemy ze sobą sypiać, nic więcej. - wydałam z siebie stłumiony pisk i zmierzyłam go wzrokiem.
- Chyba sobie żartujesz.
- Ale nie miałabyś nic przeciwko, gdybym teraz zaczął cię dotykać. - jeździł palcem po moim obojczyku, a ciarki znów pojawiły się na mojej skórze. Niestety, nie dało się tego ukryć.
- Przestań. Nie będziemy...
- Przyjaciółmi z korzyściami? Zastanów się, nie każdej oferuję coś takiego. - uśmiechnął się chytrze.
- No tak, z większością sypiasz tylko jednorazowo. - przewróciłam oczami.
Wpatrywał się dokładnie w moją twarz, a ja udawałam, że wcale tego nie widzę.
- Zamierzasz robić jeszcze jakieś tatuaże? - jak można być tak zmiennym? Cholera, dopiero mówił o jakichś korzyściach. Nie ważne.
- Nie wiem. Jeśli będę chciała...
- Mogę na tobie popróbować. - subtelnie złączył nasze wargi w pocałunku. A więc jestem głupia, ale takie pocałunki są jak najbardziej na miejscu.
- Nie ma takiej opcji, nie jestem na tyle głupia, żeby dać się okaleczyć.
- Ej, umiem to robić. - przez chwilę poczułam się naprawdę miło w jego towarzystwie, mogliśmy się śmiać i żartować.
- Idź sobie. - rzuciłam, a on objął mnie w talii i przycisnął mnie do siebie.
- Nigdzie się nie wybieram. Pójdę jutro.
Na chwilę zgłupiałam, ale przypomniałam sobie, że nie jesteśmy w domu sami i w każdym momencie ktoś może tutaj wejść. Zayn wyczuł moje zdenerwowanie.
- Nie martw się na zapas, nikt nie przyjdzie.
Głaskał mnie po włosach i nie pozwalał się odsunąć, aż w końcu zamknęłam oczy i zasnęłam.
***
Obudziłam się sama, nie czując już silnych rąk Malika na sobie. Podniosłam się i przetarłam oczy, po czym sprawdziłam ile mam czasu. Nawet nie wyobrażacie sobie jakie było moje zdziwienie, gdy okazało, że jestem spóźniona już na trzy lekcje. Nagle ktoś zaszedł mnie od tyłu i dmuchnął ciepłym powietrzem w skórę mojej szyi.
- Nie idziemy na zajęcia. - odwróciłam się przodem do bruneta. Wokół jego bioder wisiał biały ręcznik, poza tym był nagi i wyglądał, jakby dopiero wyszedł spod prysznica.
- Czemu wyłączyłeś mój budzik? I kto pozwolił ci korzystać z mojej łazienki? Nikt cię nie widział?
- Hmm, rano zamieniłem kilka słów z twoim tatą, całkiem równy z niego koleś.
- Słucham? - mało nie zachłysnęłam się śliną na myśl o reakcji mojego ojca.
- Żartuję, mała, wyluzuj. - położył dłonie na moich biodrach i cmoknął mnie w czoło. Ten niezwykle czuły gest był raczej spontanicznym ruchem, bo jego policzki delikatnie się zaczerwieniły.
- Planowałem gdzieś cię zabrać... - zaczął, ale natychmiast mu przerwałam, mimo, iż wiedziałam że prędzej czy później i tak ulegnę.
- Nie ma takiej opcji. - zignorował mnie i mówił dalej.
- Ale najpierw muszę zatankować, bo inaczej zatrzymamy się w połowie drogi, ubieraj się.

****
No? :3 Czekam na komentarze. :D

2 komentarze:

  1. Zen jak zwykle nie przyjmuje odmowy XD Rozdział świetny, pisz dalej :>

    OdpowiedzUsuń
  2. Ty to potrafisz zaskakiwac....mega :))

    OdpowiedzUsuń