poniedziałek, 7 marca 2016

Rozdział 21

*Vivian*
Zayn rozkazał mi położyć się na łóżku z nogami wiszącymi na krawędzi. Po kilku próbach, wreszcie znalazłam się w pożądanej pozycji, a chłopak nieoczekiwanie wepchnął głowę między moje uda.
Poczułam ciepły język na łechtaczce i ze świstem wciągnęłam powietrze.  Jego ciemne włosy delikatnie łaskotały moją skórę, co tylko zwiększało moje podniecenie. Byłam już cholernie mokra, a on wiedział.
Byliśmy w jego domu i w zasadzie mogliśmy nawet wyć, ale chciałam się chociaż trochę powstrzymać
Niestety nie wyszło.
Wsunął we mnie od razu dwa palce i leniwie poruszał nimi w górę i w dół, torturując mnie tym tempem.
- Błagam...
- O co?
Zmusiłam się do podniesienia głowy i rzucenia na niego wzrokiem. Był zadowolony i tak kurewsko zajebiście wyglądał między moimi nogami. Moja głowa opadła na łóżko i jęknęłam dużo głośniej. Chciał oczywiście zmusić mnie do błagania go o to, co i tak chce mi zrobić.
- O co? - powtórzył rozbawionym głosem. Mimo, że na niego nie patrzyłam, wiedziałam, że właśnie przygryza wargę i próbuje się nie roześmiać.
Może naprawdę mnie potrzebuje? Może rzeczywiście pomagam mu się wyluzować?
Nawet jeśli tak jest, to nie mogę przez to cierpieć. Nie mogę oddawać mu wszystkiego, podczas gdy on nawet nie będzie w stanie złapać mnie za rękę przy znajomych.
To chore, że tak się napalam, prawda?
- Zrób to szybciej. Chcę krzyczeć twoje imię całą noc, jak nikt inny, zostawić na tobie ślady, żeby wszystkie te zdziry wiedziały, że zawsze będę najlepszą... - rzekłam, pewna siebie. Wiedziałam, że te słowa podziałają na niego jak płachta na byka i wreszcie weźmie się do roboty.
Wyjął ze mnie palce i wstał, co spotkało się z moim pełnym niezadowolenia jękiem.
Mulat pośpiesznie zrzucił bokserki i zakładając prezerwatywę, kazał mi obrócić się na brzuch.
Czy teraz nasz seks będzie polegał na jego rozkazach i moim posłuszeństwie?
Oczywiście wykonałam jego polecenie. Byłam tak podniecona i rozpalona, że nawet nie martwiłam się nowym doświadczeniem, nową pozycją.
Zayn nie zrobiłby mi krzywdy.
Spuściłam głowę w oczekiwaniu. Podszedł do mnie i uderzył otwartą dłonią w mój pośladek, pewnie zostawiając czerwony odcisk.
- Co ty... - wszedł we mnie szybkim ruchem, zapierając mi dech w piersi.
Rękami mocno obejmował moje biodra i wbijał w nie palce, by utrzymać mnie jak najbliżej. Inaczej mogłabym spaść z łóżka z rozkoszy.
- Jesteś taka ciasna i gotowa...mam nadzieję, że nikt poza mną nie będzie mógł cię pieprzyć. Nikt nie będzie w stanie sprawić ci takiej przyjemności, tylko ja...kurwa...
Gdyby ktoś inny zaczął opowiadać mi takie bzdury, na pewno protestowałabym.
Ale w jego ustach każde z tych słów brzmiało tak sensownie, tak idealnie. Nie chciałam zaprzeczać.
Miałam nadzieję, że tak właśnie będzie.
Krzyknęłam, gdy tym razem wszedł głębiej niż zwykle.
Mamrotałam coś pod nosem i jęczałam, i krzyczałam, i wiłam się, gdy szybko się poruszał.
Czując zbliżający się orgazm wygięłam plecy w łuk i zacisnęłam powieki. Zayn spuścił się w prezerwatywę i opadł na łóżko ciężko oddychając.
- Chodź tutaj.
Ułożyłam się wygodnie w jego ramionach i położyłam głowę na zlanej potem klatce piersiowej Malika.
- Wciąż nie wiem, co my robimy.
- Mówiłem, że cię potrzebuję.
- Nie możesz jednego dnia przychodzić i się ze mną jebać, a kolejnego wyzywać mnie od głupich suk, Zayn.
- Wiem - odparł cicho, a po chwili namysłu dodał - wiem, to się więcej nie powtórzy.
Zamilkłam. Prawda jest taka, że ten chłopak wciąż będzie oczerniał mnie przy wszystkich i krzywdził, a ja mimo to będę mu wierna i oddana. Będę na zawołanie; będzie mnie brał, kiedy tego zapragnie, a ja nie będę protestować.
- Zostaniesz moją dziewczyną?
Niemalże zakrztusiłam się własną śliną. Podniosłam się i spojrzałam na niego, próbując znaleźć na jego twarzy humor. Był zupełnie poważny, jak nigdy.
- Nie chodziło mi o to...nie zmuszam cię do niczego. - patrzyłam z zakłopotaniem jak unosi się na łokciach i siada przy mnie. Położył dłoń na moim udzie, co oczywiście wywołało te pieprzone ciarki na mojej pieprzonej skórze.
- Ale ja chcę.

***

- Mówiłem, żebyś założyła grubszą bluzę, jest zimno. - rzucił chłodnym tonem, pożerając mnie wzrokiem, gdy ubierałam jego czarną ramoneskę - masz szczęście, że jesteś ładna.
 Wywróciłam oczami i znów złapałam go za rękę. Cholera, muszę zacząć nad tym jakoś panować.
Tak bardzo chciałam być blisko niego. Niepewnie zabrałam dłoń, ale Zayn z powrotem ujął ją w swoją i zaplótł nasze palce.
Szliśmy w stronę wejścia pewnym krokiem, a ludzie, których mijaliśmy, wręcz nie mogli oderwać od nas wzroku. Poczułam się taka dumna. To kolejna chora rzecz, za którą muszę winić mój umysł. Zajebiście dobrze było nam tylko we dwójkę, ale w momencie, w którym te wszystkie zdziry patrzyły na mnie z zazdrością, czułam się wspaniale.
- Co wy robicie? Puść go! - spanikowana Julia usiłowała rozłączyć nasze splecione dłonie, ale Malik stanął przede mną, jakby już wiedział co miałam ochotę zrobić.
No cóż, rozbicie jej czaszki o ścianę to nie taka zbrodnia, co?
- Zajmij się szukaniem tatuśka dla swojego dziecka, hmm? - warknął.
- Ty nim jesteś! Tylko z tobą spałam! - ah, tak. Oczywiście, że tak.
- Sprawdzałem tę gumkę chyba z milion razy i doszedłem już na zewnątrz! - widziałam, jak zaciska pięści, a jego żyła na szyi staje się widoczna.
Objęłam Zayna rękami w pasie z nadzieją, że chociaż to go uspokoi.
Momentalnie się rozluźnił. Ha! Jestem mistrzem!
- Jesteś idiotą! Wiesz co? Było mi dobrze z innym w twoim mieszkaniu!
Czy ja się przesłyszałam? Dobra, stop. Czas skończyć to pierdolenie, bo ktoś tu zaraz zginie.
- Właśnie przyznałaś, że zdradziłaś Zayna, w dodatku w jego domu.
- Oddawaj te jebane klucze! Powiedziałem, że możesz tam przychodzić tylko w nagłych sytuacjach, zdziro!
Patrzyłam, jak klucze z brzękiem uderzają o podłogę a rudowłosa szybko ucieka.
- Musiała wtedy wziąć te dziurawe gumki z szuflady. Ja pierdole! - Malik jednym, zwinnym ruchem wywrócił kosz na śmieci, a później wbił pięść w czyjąś szafkę.
- Uspokój się, przynajmniej znamy prawdę.
- Od początku wiedziałem, że to nie moje.
- Ja też. Chodźmy stąd; nic tu po nas. 

2 komentarze:

  1. Świetnie piszesz. Weny życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń